Poradnik:Jak zrobić komedię romantyczną

Z Nonsensopedii, polskiej encyklopedii humoru
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania

Jeżeli trafiłeś już na tą stronę to znaczy, że musisz kochać komedie romantyczne (albo naprawdę ci się nudzi...). Jakież to cudowne! Ten poradnik pomoże Ci wspiąć się na wyżyny tego trudnego, ciężkiego i wymagającego wielkiej inwencji twórczej profesji. Do dzieła!

Początek[edytuj]

Weź jakąś kamerę. Byle jaką, może być nawet ten Zenit od dziadka. Pomyśl o aktorach którzy zagraliby w twoim filmie. Zastanówmy się... Na Jacka Nicholsona Cię nie stać. Maciej Zakościelny... nie, też za drogi. Popatrz przez okno. Kogo widzisz? Tak, tak ten stary menel na ławce. On będzie idealny – trochę charakteryzacji i gotowe. Weź jeszcze żonę sąsiada i wszystko zrobione. Scenariusza nie musisz wymyślać. Obowiązuje Cię ścisły szablon.

Scenariusz[edytuj]

Zabieramy się do pracy. Zacznij od wyobrażenia sobie kim będzie twój menel aktor. No, powiedzmy że jest przystojnym, dobrze zbudowanym singlem. Powiedzmy, że przez przypadek spotyka tą sąsiadkę w wykwintnej restauracji. Tam spotykają się ich spojrzenia. On zapatrzony przez denko butelki widzi tego cudownego paszteta. Tak zaczyna się ich miłość. No, a teraz każ sąsiadce pocałować menela (poproś go wcześniej aby przeżuł gumę Orbit) i żeby pochodzili trochę za rączkę. Teraz pora na TEN moment. Ona musi odkryć, że menel pije i ucieka od niego. On zrozpaczony łyka tabletki uspokajające i postanawia ją przeprosić. Niech wymyśli jakąś piosenkę (UWAGA! Ma ją wymyślić na trzeźwo) najlepiej wzruszającą i romantyczną. Potem niech ona zacznie szlochać beczeć, niech się do niego przytuli i zrobi cmok–cmok. Fajna muzyczka (tylko nie Metallica) i koniec.

Sukces[edytuj]

Jeżeli wykonałeś scenariusz tak jak powyżej wszystko powinno się udać. Nakręć film i rozgłoś go po całym kraju.
Jeśli Cię nie stać porozrzucaj ulotki na osiedlu, a pasztety i tak wszystko rozpowiedzą. Teraz tylko czekaj aż jakieś kina zainteresują się twoim filmem. Poczekaj miesiąc w niepewności i przeczytaj pierwsze recenzje. Ta nieprzychylna... och... przypadek. Popatrzmy... ta też, ta również. Ciepnij gazetą w kąt i dla poprawy nastroju nakręć inny film na podstawie twoich przeżyć. Ale co to? Kurier z kina. Przyniósł wynagrodzenie za film. Bierzesz do ręki. Hmm... gruba. Otwierasz. Och, to tylko folia bąbelkowa. Wygrzebujesz coś i... tak! to 4.55$. Idź do spożywczaka i kup dietetyczną colę. Upij się i wymyśl następny film. Ten na pewno będzie lepszy.